Jak zostać (lepszym) programistą?

Wróciłem z wakacji – wypoczęty, w pełni zrelaksowany i w dobrym humorze. Normalnie WWW! Na urlop zabrałem ze sobą książkę Maćka Aniserowicza – Zawód: Programista. Miałem swój mały wkład w to dzieło – pstryknąłem zdjęcie autora, które możecie znaleźć na okładce. Za swoje „zasługi” zostałem obdarowany papierowym egzemplarzem – jeszcze przed oficjalną wysyłką. Czekał mnie prawie czterogodzinny lot, wyciągnąłem więc książkę z plecaka i odleciałem – dosłownie, a czy w przenośni przekonacie się czytając wpis do końca.

Disclaimer: wpis nie jest sponsorowany, nie jestem też stałym czytelnikiem devstyle.pl czy też słuchaczem devtalka. Czasem oglądam vlogi, a Maćka znam ze wspólnej pracy nad Programistokiem. Ot i wsio.

Pierwsze w(r)ażenie.

Do lektury podchodziłem dość sceptycznie, obawiałem się nudy i oczywistości. Na programowaniu zarabiam od kilkunastu lat. Pracowałem w różnych technologiach,  trybach i firmach. Widziałem płaczących developerów, epickie świętowania i spektakularne porażki. Z drugiej strony mam w domu wschodzącą gwiazdę, która od ponad roku odkrywa uroki naszej branży. Dodatkowo zdarza mi się być wykładowcą na studiach podyplomowych, gdzie spotykam ludzi, którzy są na samym początku swojej programistycznej drogi. Zacząłem czytać i… nudy brak! Na początku dostajemy kubeł zimnej wody, studzący zapał hurraoptymistów. Programowanie to nie tylko sama przyjemność i miliony monet – czasem to krew, pot i łzy! Irytował mnie na początku słownikowy styl. Nagłówek – akapit, nagłówek – akapit, czasem szerzej, a czasem na cztery linijki. Wygląda to trochę jak szkic, ale w rzeczywistości jest mocno skondensowaną wiedzą, pozbawioną zbędnych ozdobników. W dalszych częściach autor rozpisuje się dłużej przez co słownikowość treści zanika. Maciek w swoim pisaniu jest bardzo autentyczny i bezpośredni, to dla mnie duży plus. Czytając kolejne strony, słyszałem w głowie jego głos (lecz się Korsan). Ciekaw jestem jak będzie brzmiał audiobook, który jest w planach.

Co w środku?

Książka podzielona jest na siedem rozdziałów. Wśród natłoku zdań znajdziemy odnośniki do specjalnie przygotowanych stron – pozwoli to o rozbudowę/aktualizację treści w przyszłości. Zdarzało się, że niektóre się powtarzały w zależności od kontekstu. Zaglądam do swoich notatek, które robiłem w czasie czytania i widzę hasło: atakuje uczelnie. W tej kwestii zgadzam się w 100% z autorem i sam w swojej akademickiej przygodzie staram się nie być nudnym teoretykiem – o to czy mi się udaje wypada zapytać studentów. Czytając rozdział o ścieżkach kariery zabrakło mi JavaScriptowych przykładów! Przy obecnym frontendowym boomie to dość znaczące pominięcie.

Prawdziwą petardą jest rozdział Pierwsza praca. Powinni to wykładać na wszystkich programistycznych studiach/kursach. Jeśli jesteś na początku swojej drogi to warto kupić tę książkę tylko dla wiedzy zawartej w tej części! Jeśli masz już jakieś doświadczenie to wiedza zawarta w tym rozdziale może Ci pomóc przy zmianie pracy – jest swojego rodzaju wstępem do kolejnego pt. Nowa praca.

Treści zawarte w kolejnych partiach – Programistyczny rozwój  oraz  Zawód: Team Leader – dotyczą trochę bardziej zaawansowanych osób. Podobały mi się tu historie z życia wzięte oraz przemycane między wyrazami poczucie humoru. Znalazłem tam również wiele wskazówek, które na pewno wykorzystam w swoim zawodowym życiu. Rozdział o freelancingu wygląda jakby był trochę doczepiony na siłę – osobiście podobał mi się najmniej.

Dla kogo?

Autor podkreśla, że jest to pozycja zarówno dla rozpoczynających karierę jak i doświadczonych developerów. I ma w tym sporo racji. Jako człowiek ze sporym doświadczeniem nie nudziłem się wcale! Kiedy Maciek opowiadał historie ze swojej kariery, w niektórych widziałem siebie – uśmiech pod nosem pojawiał się wielokrotnie, a czasem zdarzyła się i chwila zadumy. Książka jest naprawdę uniwersalna. Początkujący wraz ze swoim rozwojem będą mogli do niej wracać, by szukać dalszych kroków. Jeśli jesteś doświadczonym programistą, treść może trochę podgryzać Twoje sumienie. Cofniesz się w czasie do momentu w którym był Twój początek i może trochę łagodniej zaczniesz spoglądać na juniorów. Dodatkowo możesz zdobyć szczere rady prosto od  doświadczonej osoby, która popełniła masę błędów i się do nich otwarcie przyznaje! Taka wiedza jest bezcenna.

Co dalej?

Do książki dopisywany jest aktualnie nowy materiał – Programista… i co dalej?, który ujrzy światło dzienne na początku przyszłego roku. Oprócz tego autor planuje nagranie audiobooka. Materiały dodatkowe online również będą rozbudowywane. Maciek pisząc ostatnie zdanie nie skończył wcale swojej pracy. Czekam z niecierpliwością czym jeszcze nas zaskoczy.

Wisienką na torcie jest fakt, że od A do Z książka została wydana samodzielnie – bez pomocy wydawnictwa. Jeśli kiedykolwiek będę chciał coś wydać, to pewnie pójdę tą samą krętą i trudną drogą. Dodatkowo Maciek podpisał wszystkie zamówione przedpremierowo egzemplarze.

Wszystko, czego potrzebuje świadomy developer  to podtytuł, który dobrze podsumowuje to co znajdziemy w środku. W książce zawarte jest doświadczenie zdobywane latami ciężkiej pracy. Treść jest autentyczna, szczera, bez zbędnego smęcenia i naprawdę wartościowa dla osoby na każdym poziomie kariery. Protip: sprawdzi się nawet jako prezent gwiazdkowy.

Polecam na sto procent!

Książkę można zakupić tylko online, na oficjalnej stronie: zawodprogramista.pl. (nie jest to żaden reflink – naprawdę nic z tego nie mam :))