Mój największy sekret

W tym wpisie zdradzę Ci mój największy sekret. Sekret, który stoi za sukcesem moich wszystkich szalonych projektów. Ale zanim to nastąpi – cofnijmy się w czasie.

Masz roczek. Twój mózg jeszcze nie do końca ogarnia jak działa świat, jednak posiada pewną cechę, do której za chwilę wrócimy. Wszystko wydaje Ci się interesujące. Obserwujesz dokładnie otoczenie, cały czas eksplorując i próbujesz zrozumieć co się dzieje wokół Ciebie. Raczkujesz, jednak widzisz, że ci więksi ludzie chodzą na dwóch nogach, więc co robisz? Próbujesz wstać! Pierwszy, drugi, setny raz. Zaliczasz po drodze epickie gleby życia czasem się z nich śmiejąc, czasem płacząc. Jednak nie poddajesz się, cały czas próbujesz – chcesz chodzić jak duzi ludzie! W końcu Ci się udaje i wielki sukces staje się Twoją codziennością. Zapominasz, a właściwie nie pamiętasz, ile trudu kosztowało Cię opanowanie sztuki chodzenia, jednak kiedy dziś spotykasz takiego małego człowieka to nie śmiejesz się z jego prób, tylko starasz się mu pomóc.

Każdy z nas zaczynał od zera. Absolutnie każdy. Inna sprawa, że to zero wbrew matematyce mogło być w różnych momentach naszego życia, ale wszyscy mieliśmy taki okres, kiedy o programowaniu, czy jakiejkolwiek innej dziedzinie, nie wiedzieliśmy nic. NULL. To co następowało później zależało głównie od nas. Część z nas jednak utknęła i bała się pójść dalej, pójść w nieznane.

System edukacji skutecznie niszczy w nas kreatywność i chęć eksperymentowania. Oczekuje się od nas zawsze dobrych, zgodnych ze schematem odpowiedzi. Fuck the system! Od trzech lat prowadzę zajęcia z młodymi adeptami sztuki frontendu i w każdym z tych roczników przerażająca większość ludzi była przestraszona w momencie, w którym mieli zrobić coś nieszablonowego. Pytali: co się stanie kiedy nie podamy wartości do funkcji? zamiast najzwyczajniej w świecie to sprawdzić! Ludzie boją się być skrytykowani, przez co boją się popełniać błędy (thank you Captain Obvious), przez co przestają eksperymentować! Z nieustraszonego dziecka, pełnego chęci odkrywania i próbowania zamieniamy się w wycofanego i grającego na remis dorosłego. A przecież nic tak dobrze nie utrwala wiedzy jak wyciągnięte wnioski z popełnionych błędów. Każdy popełnia błędy – Ci wymiatacze, których obserwujesz z podziwem też! Powiem więcej, są takimi wymiataczami bo na pewno na swojej drodze zaliczyli sporo efektownych wywrotek.

Zdradzę Ci teraz mój sekret:

Nigdy nie przestawaj eksperymentować!

To zdanie mam gdzieś wytatuowane w mózgu i bez niego nie byłbym sobą. Ludzie często pytają mnie: Korsan, skąd bierzesz pomysły na te wszystkie rzeczy które robisz? A ja nie umiem odpowiedzieć, bo to dzieje się samo! Widzę jakąś nową technologię to próbuję ją jakoś wykorzystać. Bawię się jak dziecko i cały czas próbuję popełniając przy tym niezliczoną ilość błędów! Zapominamy o jednej fundamentalnej sprawie: komputer Ci wszystko wybaczy! Nie musisz się martwić, że Cię skrytykuje – to tylko głupia maszyna nad którą to Ty masz władzę! Błąd to błąd – zawsze można go naprawić lub cofnąć się do stanu kiedy wszystko działało i spróbować jeszcze raz (pozdro git).

Doświadczenie to nie tylko lata praktyki, ale przede wszystkim suma wyciągniętych wniosków z popełnionych błędów

Ostatnia myśl, którą chciałbym się z Tobą dziś podzielić to: nie bój się pytać bardziej doświadczonych osób. Zastanów się co może stać się najgorszego w momencie kiedy zadajesz pytanie komuś teoretycznie mądrzejszemu? Jeśli Cię wyśmieje, to znaczy że to on jest bucem – z Tobą wszystko jest w porządku (nic nie zyskujesz, ale też nic nie tracisz)! Jeśli nie odpowie, to albo mu się nie chciało, albo po prostu nie miał czasu (nic nie zyskujesz, ale też nic nie tracisz). Jeśli odpowie – WIN – zdobywasz wiedzę!

Kiedyś postanowiłem sobie, że nigdy nie dorosnę. Moje ciało może się starzeć, jednak ja w środku nigdy nie zabiję swojej dziecięcej ciekawości. Ta ciekawość pcha mnie cały czas w nowe, nieodkryte jeszcze przeze mnie obszary. Jednym z moich eksperymentów jest ten blog. Chcę nauczyć się porządnie pisać, choć przychodzi mi to z ogromnym trudem. Wiem jednak, że bez praktyki nie zrobię tego, a bez publikacji i pisaniu dla siebie nie będę mieć do tego motywacji. No więc witaj świecie, Korsan wrócił do blogowania 😉

 

PS. To moje (jeśli dobrze liczę) 5 podejście do blogowania, mam nadzieję, że tym razem skuteczne 😀
PS2. W końcu sam wykorzystałem moje „słynne” zdjęcie, kiedyś jeszcze Wam o nim opowiem.

  • IzaBela

    Do mnie trafiło i też muszę to sobie wytatuować, albo najlepiej wyryć, w mózgu…

    Jak tak wciągnął mnie pierwszy tekst, to boję się pomyśleć co będzie dalej, addicted to Korsan? 😉

    Ps. Sprawdzałeś kiedyś co oznacza Twoje imię po turecku? 😀

    • Maciej Korsan

      imię czy nazwisko? 😉

      • Izabela Baczewska

        Nazwisko 😉

        • Maciej Korsan

          wiem 😛

  • dobra robota, dobry artykuł
    tak trzymaj!

  • Ewelina

    Trafiłam tu wczoraj przypadkiem, dobrze się czyta, więc nie przerywaj eksperymentu 🙂
    I uwaga, byłam wczoraj pierwszy raz na meet.js. w Kato. Przed ogarnęłam tylko, że bedzie coś o E2E. Jakież było moje zdziwienie, kiedy na ekranie zobaczylam kto bedzie opowiadał o dicho.js 🙂
    Pomimo tego, że dopiero zaczynam i niewiele rozumiałam, miło się patrzyło na Twój entuzjazm 🙂
    Pozdrawiam i dziękuję!

    • admin

      😀 świat jest mały! (i nie podawałem w ogóle adresu bloga tam!)

  • Adrian Chmielewski

    Dzięki, bardzo motywujące 🙂 Czekam na kolejne wpisy!

  • Ania

    Zapisuję bloga do śledzenie bo (1) programowanie (którym się trochę interesuje choć jestem prawnikiem xD), (2) zaczynanie od nowa to chyba mój styl życia, (3) wydajesz się fajnym człowiekiem 🙂

    • Maciej Korsan

      dzięki! 🙂 mam nadzieję, że nie zawiodę 🙂

  • dotcat

    Bardzo motywujący, dobrze napisany tekst. Nie za długi, nie za krótki – w sam raz.
    Co jakiś czas trafiam na takie przypomnienie o tej bezcennej „dzięciecej ciekawości”, jednak mijają tygodnie, miesiące i z czasem nawykowo o niej zapominam 🙁
    Świetny temat na pierwszy wpis – im więcej takich eye-openerów, tym lepiej!